Nowa Zelandia: Praktyczny przewodnik – co warto wiedzieć przed podróżą?

Podróż do Nowej Zelandii na własną rękę praktyczny poradnik przed podróżą

Spis treści

Podróż do Nowej Zelandii na własną rękę

Najpiękniejszy kraj świata. Marzenie podróżników. Odległa, magiczna, dziewicza kraina. Dla wielu wciąż nieosiągalna, z piękną historią, tak unikalną, no a fauna i flora zwalają z nóg.

Czujesz się tu jak na planie filmowym i już nie dziwi to, dlaczego Peter Jackson wybrał właśnie to miejsce i nakręcił tu całego Władcę Pierścieni oraz Hobbita, a Wyspa Południowa była planem zdjęciowym dla najbardziej epickich i surowych krajobrazów Śródziemia.

Dziś Nowa Zelandia – wszystko, co warto wiedzieć przed podróżą.

1. Czy Polacy potrzebują wizy do Nowej Zelandii? Formalności przed podróżą

Polak, aby wlecieć do Nowej Zelandii, wizy jako takiej nie potrzebuje, ale należy wypełnić coś takiego jak ESTA przed wlotem do USA. W przypadku NZ dokument nazywa się NZeTA – jest to taka elektroniczna autoryzacja podróży.

Wniosek znajdziesz na oficjalnej stronie rządowej: https://nzeta.immigration.govt.nz/Jest to formalność, a koszt samego dokumentu to 17 NZD (jeśli aplikujesz przez aplikację mobilną) lub 23 NZD (przez stronę internetową). Istnieje również obowiązkowa międzynarodowa opłata turystyczna na rzecz ochrony przyrody i infrastruktury (IVL), która wynosi 100 NZD. Obie opłaty uiszcza się razem podczas składania wniosku.

Służba graniczna może również sprawdzić Twój bilet wylotowy z NZ, który musisz mieć opłacony przed podróżą.Nowa Zelandia posiada jeden z najbardziej surowych systemów ochrony ekosystemu na świecie. Warto przestrzegać przepisów, bo za ich złamanie grożą bardzo wysokie kary finansowe. W samolocie, w drodze do NZ, dostaniesz do wypełnienia deklarację celną. Będzie to „Passenger Arrival Card” i od razu ważna uwaga: jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości lub wahasz się co do odpowiedzi, zawsze zaznacz „tak”. Lepiej chwilkę wyjaśnić sytuację na miejscu z urzędnikiem, niż cokolwiek zataić. Konsekwencje i ewentualne kary nie są warte ściemniania.

Do NZ nie wolno wwozić świeżego jedzenia, owoców czy warzyw – lista zakazanych produktów jest długa, dlatego warto zapoznać się ze szczegółami przed podróżą.

Cały sprzęt outdoorowy, w tym obuwie trekkingowe, musi być nieskazitelnie czyste – na lotnisku naprawdę bardzo rygorystycznie sprawdzają podeszwy pod kątem ziemi, nasion czy obcych mikroorganizmów.

2. Podróż do Nowej Zelandii, którą wyspę wybrać?

Nowa Zelandia powierzchniowo przypomina Wielką Brytanię lub Polskę, lecz cały kraj zamieszkuje około 5,3 mln ludzi, w tym większość z tych ludzi, tj. około 4 miliony, zamieszkuje Wyspę Północną.

My na swój pierwszy raz postanawiamy wybrać Wyspę Południową, gdyż właśnie ta część kraju obfituje w epickie widoki, bajeczną naturę, spokój, góry itp. Północ jest nowoczesna, tętniąca życiem – to właśnie tu znajduje się gospodarcze centrum kraju no i stolica Wellington. Wyspa Południowa to niekończące się połacie niezamieszkałych terenów i dziewiczej natury. Wielkie stada owiec, rolnictwo, góry, trekkingi.

Decydując się na przejechanie południowej części dookoła, czeka Cię szereg niezapomnianych doznań, bo wbrew pozorom odwiedzone przez nas miejsca dość znacząco różnią się od siebie i każde miasto miało do zaoferowania coś innego.

Tak w skrócie: północ to centrum kulturalne, wulkany i plaże; południe to dzika natura, góry, cisza, lodowce, fiordy oraz flora i fauna nie z tej planety. To właśnie na południu znajdziesz ciągnące się wzdłuż Alpy Południowe z najwyższym szczytem Mount Cook.

To tu zobaczysz magiczny fiord Milford Sound. To tu są lodowce, jeziora polodowcowe, trekkingi, wieloryby, pingwiny, foki, ptactwo różnorakie – jest magia i dlatego nasza podróż rozpoczyna się właśnie w Christchurch.

3. Nowa Zelandia – pogoda, najlepsza pora na przylot

Klimat na południu jest zauważalnie chłodniejszy. Pogoda potrafi być tu naprawdę nieprzewidywalna i warto wziąć to pod uwagę, pakując walizkę. My doświadczyliśmy wszystkich pór roku – od lata po zimę, serio!

A do tego jeszcze zahaczył nas rykoszetem cyklon tropikalny Vaianu, który przeszedł przez Wyspę Północną. Może spaść śnieg w środku lata, może przyjść mroźne powietrze, a Zachodnie Wybrzeże jest jednym z najbardziej deszczowych miejsc na świecie.

Najlepsza pogoda na Wyspie Południowej to okres od grudnia do lutego – szczyt sezonu, lato, w miarę stabilna pogoda. Z tym wiąże się to, że będą najdroższe loty, noclegi, wynajem auta itp. Listopad oraz marzec-kwiecień to tzw. sezon przejściowy (my NZ odwiedzamy w kwietniu). Korzystnie cenowo, brak tłumów, barwy jesieni, śnieg w górach.

Pogoda mega zmienna i kapryśna. Noce zimne. Czerwiec-sierpień – raj dla narciarzy. Trudne warunki drogowe. Myślę, że jeśli dziś miałabym zdecydować, przyjechalibyśmy latem.

W sumie sporo miał tu do gadania cyklon, to zdecydowanie popsuło nam plany. Pod koniec naszej podróży praktycznie nie zwiedzaliśmy, bo padało każdego dnia, także ciężko powiedzieć, bo kiedy nie padało, było idealnie. Nie za ciepło, nie za gorąco, cudowne widoki, no i brak tłumów turystów.

4. Podróż do Nowej Zelandii – idealne miejsce na start CHRISTCHURCH

Nasza podróż po Nowej Zelandii rozpoczyna się w mieście Christchurch. Miasto jest przez wielu uważane za najlepszą bazę wypadową do zwiedzenia Wyspy Południowej. To właśnie tutaj jest największe lotnisko, wypożyczalnie pojazdów wszelakich i ogromne markety na pierwszy szoping i zrobienie zapasów na trasę.
 
My nasze auto odbieramy tuż po wyjściu z samolotu, tzn. odbiera nas pan, kierowca busa, dowozi nas na miejsce, w którym po dokonaniu formalności odbieramy nasze autko. Najlepsze oferty na wynajem auta w podróży znajdziesz tutaj: wypożycz auto w podróży
 
Nasza przygoda rozpoczyna się w Christchurch i tu się kończy. Polecam Ci również świetny nocleg. Nasz piękny apartament posiadał wszystko, czego moglibyśmy potrzebować na start. Mogłam zrobić pranie (przylatujemy prosto z Australii i nie robiliśmy prania od kilku tygodni), robimy zakupy na drogę, mogę nawet przygotować nam posiłki, które odgrzewamy sobie już w kolejnej miejscowości, co dało nam sporo czasu na zwiedzanie. Apartament w Christchurch
 
Christchurch leży dokładnie w połowie Wschodniego Wybrzeża. To daje Wam niesamowitą elastyczność w planowaniu trasy. Z miasta możesz ruszyć w trzech kluczowych kierunkach: Na zachód: droga krajowa nr 73 (Arthur’s Pass) prowadzi przez spektakularne Alpy Południowe prosto na dzikie Zachodnie Wybrzeże i lodowce.
 
Na południowy zachód: drogi nr 1 i 79 prowadzą ekspresowo w stronę turkusowych jezior Tekapo, Pukaki i pod samą Górę Cooka.
 
Na północ: droga nr 1 prowadzi do Kaikoury, która słynie z możliwości oglądania wielorybów i delfinów.

4. Jak zwiedzić Nową Zelandię – wybór odpowiedniego środka transportu

Nowa Zelandia jest krajem stworzonym pod wyprawę kamperem. My wynajmujemy auto, ale serio, ten kraj jest wymarzony do tego, żeby to właśnie kamperem czy kampervanem zwiedzić go wzdłuż i wszerz. 
 
Z pewnością podróż kamperem przez Nową Zelandię ma swoje zalety. Śpisz w pięknych miejscach. Możesz zabrać sporo, gotować sobie swoje posiłki, masz dostęp do toalety, prysznica (oczywiście w zależności od tego, jak duży pojazd wypożyczysz).
 
Z drugiej strony to nie jest tak, że można spać wszędzie – nie można zatrzymać się przy drodze gdziekolwiek. Czasami drogi są wąskie, kręte. Kampery zużywają sporo paliwa, a w szczycie sezonu ich wynajem jest drogi. Jeśli wybierzesz kampera, upewnij się, że ma certyfikat Self-Contained (własna toaleta i zbiornik na wodę).
 
Tylko taki status pozwala na korzystanie z darmowych lub bardzo tanich kempingów. Auta bez tego certyfikatu mogą stawać tylko na drogich kempingach komercyjnych.
 

5. Wynajem auta w Nowej Zelandii

My wynajmujemy auto. Spore, pakowne, spełnia nasze oczekiwania. Ruszamy w drogę. Przejechaliśmy całą wyspę, nie mieliśmy problemu, z tym że gdzieś było ciężko. Warto pamiętać o tym, żeby w odwiedzanej miejscowości zatankować do pełna, bo na trasie może być różnie ze stacjami – w sensie pomiędzy miejscowościami czasami jedziesz godzinami i nie ma żadnych stacji, sklepów i nic.

Aby wynająć auto w Nowej Zelandii, musisz mieć międzynarodowe prawo jazdy lub certyfikowane tłumaczenie polskiego dokumentu.

Tłumaczenia zrobisz na stronach:

tłumaczenie polskiego prawa jazdy 

prawo jazdy w NZ

moje prawo jazdy w NZ

taki dokument załatwić można online – był honorowany zarówno w NZ, jak i w Australii.

W Nowej Zelandii obowiązuje ruch lewostronny. Na drodze natkniesz się na mnóstwo mostów jednopasmowych (One-Lane Bridges): na Wyspie Południowej są ich setki. Przed każdym mostem stoi znak informujący, który kierunek ma pierwszeństwo (czerwona strzałka oznacza, że musisz ustąpić pojazdom z naprzeciwka).

Ogólnie, mimo że jadąc, mijasz połacie przestrzeni, łąki, lasy, stepy, to wbrew pozorom nie ma się gdzie zatrzymać na siusiu gdzieś na poboczu. Wszystko jest jakby ogrodzone, a przekonałam się o tym dość dobitnie i boleśnie, jako posiadaczka niewielkiego pęcherza. Musiałam ograniczyć spożycie płynów na trasie.

Auto wynajęliśmy z pełnym ubezpieczeniem. Do wynajmu potrzebna była karta kredytowa. 

Za 17 dni za auto zapłaciliśmy około 3000 zł. Standardem jest Full to Full (odbierasz z pełnym bakiem i z pełnym oddajesz). 

6. Gotowy plan zwiedzania Nowej – Road trip po wyspie południowej

Tak jak wspominałam wcześniej, południowa wyspa ma wiele do zaoferowania, a każdy region, który odwiedziliśmy, miał swoje popisowe „atrakcje” i słynął z czegoś konkretnego.
Jestem pewna, że to, ile czasu spędzisz w danym miejscu, będzie zależeć wyłącznie od Twoich osobistych preferencji.
 
My dziś wiemy, co zrobilibyśmy inaczej, gdzie zostalibyśmy dłużej, a gdzie krócej, ale o tym może później.

Ile czasu poświęcić na zwiedzanie Nowej Zelandii?
Dla mnie odpowiedź jest jedna: zostań jak najdłużej. Na ile pozwala Twój czas i budżet.
Teren wbrew pozorom jest ogromny, a dystanse pomiędzy poszczególnymi miejscowościami okazały się potężne (my w Nowej Zelandii spędzamy 17 dni).

Jeśli chcesz w pełni doświadczyć miejsca, a nie latać z wywalonym jęzorem w pocie czoła, przeznacz jak najwięcej czasu, a przynajmniej te 3 dni w jednym miejscu. Myślę, że to będzie takie minimum. Zapewne też dla każdego to będzie bardzo indywidualna kwestia, bo jeśli lubisz delikatnie spacerować, wyjść sobie do knajpy, na piwko i ogólnie preferujesz chill aniżeli zaliczanie każdego z hajków, wystarczą 2 dni w jednym miejscu 😛

My w każdej z miejscowości nocowaliśmy 3 dni. Jedną noc zostaliśmy tylko w Franz Josef z uwagi na całkowite załamanie pogody, no i na koniec trasy, w mieście Kaikōura, całkowicie zrezygnowaliśmy z noclegu i pojechaliśmy dalej, bo w całym mieście nie było prądu. Wszystko przez wspomniany wcześniej cyklon.
 
Atrakcje i miejsca warte zobaczenia opiszę w osobnym artykule, dziś powiem, że z Christchurch pojechaliśmy do Lake Tekapo, potem Wanaka, Te Anau, Franz Josef, Riwaka, Kaikōura i powrót do Christchurch.

7. Podróż do Nowej Zelandii – gdzie się zatrzymać? Polecane hotele i noclegi

Wybór odpowiedniego miejsca zawsze zajmuje mi sporo czasu. Tym bardziej, jeśli nie chcemy wydać miliona monet, mamy ograniczony budżet, ale wciąż chcemy mieć urocze, przytulne miejsce, gdzie będziemy ładować swoje baterie przed kolejnym dniem – sytuacja robi się tym bardziej skomplikowana.
 
Do wyboru odpowiedniego miejsca noclegowego podchodzę bardzo poważnie, bo nie ma nic gorszego, jak po całodziennym zwiedzaniu, na mega zmęczeniu, przyjść do jakiejś nory. Dobra wiadomość jest taka, że okazało się, że noclegi w Nowej Zelandii są wspaniałe.
 
Przeważnie każdy okazał się cudowny, wygodny, właściciele byli przemili, zawsze wszystko było przemyślane do najmniejszego szczegółu. Widać było, że te noclegi ktoś stworzył z miłością i z pasją, a nie tylko po to, żeby wyciągnąć kasę od głupiego turysty. Jedną z najpopularniejszych opcji noclegowych w NZ są motele.
 
Być może w głowie masz jakiś szemrany przybytek, coś jak w amerykańskich filmach, ale uspokajam – motele w Nowej Zelandii nie przypominają tych z USA 😛 Są czyste, często nowoczesne, dobrze wyposażone, no i w miarę budżetowe.
 
Kolejnymi popularnymi opcjami noclegowymi będą kempingi, małe domki letniskowe, hostele i hotele. My na przestrzeni naszej podróży mieliśmy i domki, był i motel, i hostel, także jest w czym wybierać. Wszystkie miejsca, oprócz może motelu w Te Anau, były rewelacyjne.
 
Rezerwując nocleg, warto pamiętać, że w sezonie wysokim wszystko będzie trzeba rezerwować ze sporym wyprzedzeniem. Gdy odwiedzaliśmy Te Anau, przegapiliśmy całkowicie wcześniejszą rezerwację i byliśmy już poniekąd skazani na motel, bo nie było nic innego wolnego w jakiejś rozsądnej cenie, a przypominam: to był kwiecień.
 
Takie miejsca jak Tekapo, Wanaka, Franz Josef mają również bardzo ograniczoną bazę noclegową. To nie są hiszpańskie resorty, gdzie hotel ściele się na hotelu, także rezerwuj wcześniej. Noclegi w takich miejscach jak Wanaka czy Queenstown potrafią być również trzykrotnie droższe w styczniu w porównaniu do maja.

Nasze noclegi w Nowej Zelandii:

Odwiedzając region Jeziora Tekapo, zatrzymujemy się w Twizel. Niedaleko od jeziora, a ceny noclegów nieporównywalnie niższe, nasz domek był naszym ulubionym miejscem całego tripu i z chęcią zamieszkałabym tam pół roku 🙂

nocleg w Twizel Nowa Zelandia

nocleg Wanaka Nowa Zelandia

motel Te Anau Nowa Zelandia 

nocleg Franz Josef NZ

nocleg w Kaikoura, Nowa Zelandia

8. Co spakować w podróż do Nowej Zelandii?

Pakowanie na Wyspę Południową to nie lada wyzwanie, bo w sumie należy spakować się na cztery pory roku. Przyznam szczerze, że dla nas było to dość frustrujące i każdego dnia spędzało sen z powiek, bo jakimiś specjalistami outdooru nie jesteśmy i w sumie nie posiadamy specjalnych, oddychających rzeczy, które sprawdzają się idealnie w takich warunkach – a właśnie taka odzież jest tutaj najbardziej pożądana.

Najważniejszą zasadą, według której należy się ubierać, będzie „na cebulkę”. Wychodzisz – jest zimno, po czym idziesz na hajk i nagle wychodzi słońce i pot zalewa Ci oczy, czyli trzeba się rozebrać. Właśnie wtedy sprawdzą się warstwy, ubrania, które łatwo zdjąć (wszystko na zamek), lekkie, takie, które łatwo zwinąć i schować do plecaka.

Spodnie fajnie by było mieć takie z rozpinaną nogawką – wtedy masz dwa w jednym. Dobry plecak, bidon (woda w kranach jest zdatna do picia). Oczywiście wszystko będzie zależało od tego, jaki stopień trudności hajków i trekkingów wybierzesz.

Czy jesteś laikiem, czy pro? Bo znajdzie się coś dla każdego. Dobre buty, zabudowane – to z pewnością. Coś ciepłego, coś wiatrochronnego, coś na deszcz, lekka czapka, opaska – potrafi wiać okrutnie. 

Ja kupiłam sobie w pobliżu Twizel czapkę z merynosa i sprawdziła mi się świetnie. Tu właśnie, będąc, w temacie merino: odzież z tej wełny sprawdza się idealnie w tych warunkach, a w NZ kupisz świetnej jakości ubrania w niskich cenach – to chyba będzie jedna z tych rzeczy, które opłaca się kupić na miejscu.

Pakując bagaż do Nowej Zelandii, zapomnij również o eleganckich ubraniach – tu króluje styl outdoorowy i sportowy.

Wszystko to, co przyda się w Nowej Zelandii:

    • Warstwa wodoodporna i przeciwwiatrowa: Porządna kurtka z membraną (np. GORE-TEX) to najważniejsza rzecz w szafie. W Milford Sound czy na Zachodnim Wybrzeżu deszcze bywają potężne.
    • Bielizna termoaktywna: Koszulki i legginsy z wełny merino (merynosów). Nowa Zelandia słynie z tej wełny, ale warto mieć swoje warstwy startowe. Doskonale grzeją w chłodne noce w aucie lub na szlaku i nie chłoną zapachów.
    • Warstwa docieplająca: Lekka kurtka puchowa lub gruby polar.
    • Buty trekkingowe: Rozchodzone, wygodne buty z dobrą podeszwą. Druga para to lżejsze adidasy na zmianę oraz klapki pod prysznic na kempingach.

 

Warto pamiętać o ochronie przeciwsłonecznej. Cokolwiek tutaj stosujesz – czy odpowiednie kosmetyki, czy odpowiednią odzież i gadżety – zabierz wszystko.

Nie zapomnij również o czymś na owady. Sandflies (meszki): nowozelandzkie meszki to zmora Zachodniego Wybrzeża i Milford Sound. Ich ugryzienia swędzą tygodniami. Europejskie środki (nawet z DEET) często na nie nie działają.

Kupcie lokalny środek (np. marki Goodbye Sandfly lub Bushman) w pierwszym supermarkecie w Christchurch. Przydadzą się również dobre okulary przeciwsłoneczne z polaryzacją. Adapter do gniazdka (Typ I): Nowa Zelandia używa takich samych gniazdek jak Australia (trzy skośne, płaskie bolce).

Warto zabrać też rozgałęziacz/przedłużacz, aby ładować kilka urządzeń naraz z jednej przejściówki. Powerbank również zawsze jest z nami. No i mapy offline – często poza miastem nie ma zasięgu.

9. Nowa Zelandia – EKOLOGIA I BIOSECURITY

W Nowej Zelandii ochrona środowiska to nie jakiś wymysł – to religia. Miliony lat izolacji geograficznej sprawiły, że lokalne ekosystemy są niezwykle kruche, i robi się wszystko, aby zachować tę wyjątkową faunę i florę.

Nowa Zelandia jest naprawdę wyjątkowa. Kraj nie posiada żadnych rodzimych ssaków – natywnie występował tu tylko jeden gatunek nietoperza. To była kraina ptaków. Ptaki zdominowały wyspę, a nielot kiwi stał się nawet narodowym symbolem kraju (na ludzi mieszkających w NZ mówi się „Kiwis”).

Ptaki nie miały naturalnych wrogów do momentu pojawienia się kolonizatorów, którzy sprowadzili tu te wszystkie koty, szczury, oposy, psy i inne drapieżniki, które doprowadziły do katastrofy ekologicznej.

Częstym widokiem w parkach i lasach będą klatki z trutkami (pułapki na szkodniki). Pod żadnym pozorem ich nie dotykaj, nie niszcz ani nie przestawiaj. To między innymi w ten sposób kraj walczy o to, by ich ekosystem przetrwał te trudne czasy.

Polityka ekologiczna Nowej Zelandii należy do jednych z najsurowszych i najbardziej agresywnych na świecie – i wcale mnie to nie dziwi, bo natura jest tu wyjątkowa i cudownie byłoby móc za kilka, kilkanaście i kilkaset lat wciąż podziwiać ją w nienaruszonym stanie. W wielu miejscach zobaczysz znaki przypominające o tym, żeby nie zostawiać śmieci, żeby nie dokarmiać ptaków i innych spotkanych zwierząt.

Segregacja śmieci to norma, a wiele kosmetyków i płynów, które są na wyposażeniu apartamentów, będzie naturalnych, delikatnych, biodegradowalnych.

Był to pierwszy taki kraj przez nas odwiedzony. Kraj, w którym wreszcie można było odetchnąć pełną piersią.
 
Tu czuć tę dziewiczość, świeże, czyste powietrze. Na każdym kroku możesz doświadczyć, że jesteś w miejscu bardzo wyjątkowym, gdzie czas jakby się zatrzymał. Czyste strumienie, stada owiec, psy pasterskie, te połacie terenów ciągnące się po horyzont, wodospady, góry. Nie dziwi mnie w ogóle totalna mania na punkcie ochrony i zachowania tej unikalności.
 
Nowa Zelandia to jeden z najczystszych, najmniej zanieczyszczonych i najbardziej ekologicznych krajów na świecie. Brak smogu, minimalne zanieczyszczenie światłem (rejon wokół Góry Cooka i jeziora Tekapo na Wyspie Południowej ma status Międzynarodowego Rezerwatu Ciemnego Nieba, dlatego jest to jedno z najlepszych miejsc na świecie do obserwacji gwiazd, czego doświadczyliśmy sami – widok Drogi Mlecznej bezcenny).
 
W większości miast woda w kranach jest zdatna do picia, a woda w strumieniach i potokach górskich jest czystsza niż w niejednej plastikowej butelce w sklepie. W NZ obowiązuje zakaz jednorazowych plastikowych torebek, słomek i sztućców.
 

10. Niesamowita historia Nowej Zelandii w skrócie – warto wiedzieć przed podróżą, że…

Jak każdy kraj, tak i ten ma swoją wyjątkową historię i opowieść, a wiadomo – każda historia lubi być opowiedziana i wysłuchana. Historia Nowej Zelandii jest stosunkowo krótka, lecz niezwykle intensywna. Myślę, że najciekawszą z ciekawostek będzie to, że Nowa Zelandia jest ostatnim wielkim lądem, który został zasiedlony przez człowieka.

Tak odległa, tak daleka, gdzieś na krańcu świata, istniała sobie taka dzika, piękna kraina przez tyle lat, do momentu, w którym pojawili się tu Polinezyjczycy. Przodkowie Maorysów, czyli rdzennych mieszkańców Nowej Zelandii, przybyli na łodziach około 1250 roku.

Żyli tak sobie w tym raju na końcu globu przez jakieś kilkaset lat. W tym czasie zdążyli nawet wybić doszczętnie gigantyczne, strusiopodobne ptaki moa.

Tak, żyły tu ptaki giganty – how cool is that! Pierwszym „białym” człowiekiem, który dotarł do brzegu Nowej Zelandii, był holenderski żeglarz Abel Tasman (stąd nazwa Morze Tasmańskie i Park Narodowy Abla Tasmana). Holender nie stanął nigdy na lądzie – Maorysi szybko go przegonili.

Kolejny był Cook – James Cook. Brytyjczyk. To on sporządził dokładne mapy i ogłosił Nową Zelandię własnością Korony Brytyjskiej. Tak to się zaczęło i nastały czasy kolonizacji. Przyszła broń, spory, walki, handel. W roku 1840 podpisano traktat Waitangi.
 
Jest to najważniejszy dokument w historii kraju, podpisany przez Brytyjczyków oraz 500 maoryskich wodzów. Co ciekawe, gdzieś w międzyczasie powstało ogromne zamieszanie – obie strony inaczej zrozumiały i zinterpretowały pojęcia takie jak własność i suwerenność, co w efekcie doprowadziło do wojen.
 
Proces kolonizacji w Nowej Zelandii był jednym z najbardziej brutalnych, smutnych i drastycznych na świecie. Własność ziemi ze 100% w rękach natywnej społeczności spadła do zaledwie 4%. W 1840 roku Maorysi byli panami na wyspie i żyło ich wtedy około 80 tysięcy. Osadnicy stanowili niewielką grupę, zaledwie 2000 osób.
 
W latach 90. XIX wieku populacja Maorysów spadła do zaledwie ok. 40 000 osób. Maorysi stopniowo zostawali spychani na margines. Kultura, język, tradycja były zapominane, traktowane po macoszemu, z totalnym brakiem szacunku dla przeszłości.
 

Przez ponad 100 lat przeprowadzano brytyjską asymilację, jednak dziś Nowa Zelandia przeżywa wielki powrót maoryskiej tradycji. Dziś maoryski jest oficjalnym językiem urzędowym, tuż obok angielskiego.

Dzieci uczy się języka i tradycji. Choć w paszporcie widnieje New Zealand, kraj oficjalnie i powszechnie używa maoryskiej nazwy Aotearoa. Większość urzędów państwowych, ministerstw i miast ma podwójne nazwy (np. góra Mount Cook to oficjalnie Aoraki / Mount Cook). I ja zdecydowanie wolę nazwę maoryską – brzmi tak rdzennie, tajemniczo i unikalnie 🙂

Chyba najbardziej popularnym znakiem i symbolem powrotu maoryskiej przeszłości będzie tzw. haka. Rytualny, tradycyjny taniec wojenny. A to, że wszyscy poznaliśmy hakę, zawdzięczamy sportowcom.

Przed każdym meczem reprezentacji narodowych (np. rugbistów All Blacks) zawodnicy tańczą rytualną, maoryską hakę, która jest symbolem narodowym całego kraju. Taniec jest niesamowicie bogaty w gesty, ekspresja twarzy wykonawców jest wyjątkowa, lekko przerażająca. Wszystko jest pokazem siły i dumy. Mnie osobiście mega wciągnęła przeszłość i z chęcią chłonę każdą informację, bo tradycja Maorysów jest wyjątkowa i zasługuje na jej pielęgnowanie.

Kultura Maorysów opiera się na głębokiej duchowości, szacunku do przodków oraz nierozerwalnej więzi z naturą. Ziemia jest dla Maorysa żywą istotą, a on jest jej strażnikiem. Góry, rzeki i oceany są święte – są źródłem mocy oraz przedmiotem legend.

Mana – tu myślę, że każdy fan gier będzie zaznajomiony z tym terminem. Mana wywodzi się właśnie od Maorysów. Mana jest czymś, co można mieć, manę można stracić, manę można zbierać. To Twoja siła, charyzma, autorytet. To coś, co sprawia, że jesteś osobą godną szacunku i zaufania.
 
Manę zdobywasz przez swoje szlachetne, mądre czyny, przez hojność, przez szacunek do innych, do rodziny, do natury. Ważnym elementem i częścią kultury maoryskiej będą również tatuaże. Zapewne nie raz natkniesz się na osobę z wytatuowaną twarzą. Tā moko nie jest wyłącznie ozdobą – w zasadzie tu nawet nie chodzi o upiększanie siebie bądź swojego ciała w żaden sposób. Tatuaż stanowi święty zapis tożsamości człowieka.
 
Opowiada jego historię, jest rodowodem. Nowa Zelandia stała się również światowym liderem praw kobiet. To właśnie tutaj kobiety jako pierwsze na świecie zdobyły prawo do głosu w wyborach parlamentarnych – to był rok 1893.
 
Ważnym wydarzeniem w historii było również trzęsienie ziemi w 2011 roku. W Christchurch żywioł doszczętnie zniszczył centrum miasta, a śmierć poniosło aż 185 osób.
 

11. Co warto kupić w Nowej Zelandii?

Jak w każdym kraju, tak i w Nowej Zelandii można znaleźć prawdziwe skarby. Pamiątki wyjątkowe i rzeczy, których próżno szukać gdzie indziej. Myślę, że najlepszym przykładem pamiątki idealnej z Nowej Zelandii będzie pounamu (nowozelandzki jadeit / zielony kamień).

To święty kamień Maorysów, który występuje wyłącznie na Zachodnim Wybrzeżu Wyspy Południowej. Sklepów z biżuterią jest mnóstwo. Warto sprawdzać, czy to autentyczne kamienie, a nie jakaś chińska podróbka.

Biżuteria jest piękna, a każdy symbol oznacza coś innego. Na przykład koru (zwinięty liść paproci) oznacza nowy początek i rozwój, a hei matau (haczyk na ryby) symbolizuje siłę, dobrobyt i bezpieczną podróż nad wodą. Innymi rzeczami, które warto kupić na miejscu, będą: odzież z wełny merino oraz miód manuka – najzdrowszy miód świata.

Przed zakupem upewnij się, że wybierasz ten, który ma najmocniejsze właściwości zdrowotne (taki miód ma specjalne oznaczenia i będzie droższy). Warto też zwrócić uwagę na kosmetyki naturalne takich marek jak Trilogy czy Antipodes.

12. Ceny w Nowej Zelandii? Zaskakująco tanio? Piekielnie drogo?

O tych cenach to zawsze ciężko mówić, bo oczywiście porównując Nową Zelandię z Wietnamem czy Tajlandią, no to nie ma o czym rozmawiać, ale jeśli porównamy ceny z Holandią, Polską czy Szwajcarią, to już wcale tak źle to nie wygląda. Ja praktycznie za każdym razem szukałam nam noclegu z własną kuchnią, czyli posiłki jedliśmy w domu (w 90%).
 
Śniadanie to jakieś jajka, owoce, jogurt, awokado. Lunch zawsze w trasie. Naszym sposobem był zakup świeżego chleba na zakwasie (jeśli była jakaś dobra piekarnia w pobliżu), do tego gotowałam kilka jajek, kupowaliśmy pomidorki, sardynki, serek – mniam! Znów budżetowy posiłek. Kolacja 50/50: czasami w domu, czasami na mieście.
 
Niekiedy grillowaliśmy steka (w Nowej Zelandii kupisz naprawdę rewelacyjnej jakości mięso), innym razem robiłam nam coś na szybko w domu. W Twizel np. był malutki piecyk, co zaoszczędziło nam sporo czasu i kasy, bo do pieca wsadzałam kupionego lokalnego łososia, do tego batat, warzywka i pyszna kolacja gotowa.
 
Czasami jedliśmy coś na mieście. Na przykład w Wanace znalazłam świetną miejscówkę, gdzie z niewielkiej budki uroczy pan serwował każdego dnia rewelacyjne mięso rozpływające się w ustach, do tego grube, domowe frytki, surówka i sos – takie danie kosztowało nas ok 50zł, według mnie nie za wiele jak na NZ i fakt, że Wanaka jest dość turystycznym miastem. Obok była również świetna strefa gastro.
 
Tu skusiliśmy się np. na rewelacyjną pizzę na spodzie na zakwasie – o matko, jakie to było dobre! W Wanace sporo jedliśmy na mieście, bo nie mieliśmy kuchni. Rano jedliśmy tylko jakieś jajka na twardo, jogurt, borówki, potem znów nasz ulubiony lunch w trasie (uwielbialiśmy pikniki w Wanace, ogólnie wszędzie, gdzie się dało, robiliśmy sobie pikniki), czyli znów chleb na zakwasie, czasami jakieś ciacho, ser, pomidorki i gotowe. A kolacja na mieście.
Wszystkie polecane restauracje i piekarnie opiszę w osobnym wpisie. Z pewnością największym kosztem było paliwo – na dzień dzisiejszy średnia ogólnokrajowa cena benzyny wynosi obecnie około 3,03–3,08 NZD za litr (ok. 7,10–7,25 zł), a oleju napędowego (diesel) ok. 2,65–2,70 NZD za litr (ok. 6,20–6,35 zł).
 
Wiadomo, noclegi, to można sobie sprawdzić poprzez linki powyżej (więcej cen w filmie na kanale).
 
Świetne jest to, że w Nowej Zelandii przeważnie każdy park narodowy, każdy trekking, hajk czy wodospad są atrakcjami darmowymi. Niekiedy trzeba tylko zapłacić za parking i tyle. Jedzenie w marketach być może do najtańszych nie należy, ale z czym ja mogę to porównać? Z Biedronką? Z Netto?
 
Jakość jedzenia w NZ jest nieporównywalnie lepsza. Mięso to jakiś kosmos! Praktycznie wszystko jest grass-fed, organik – no bo to lokalne krowy, owce i wszystko inne. W Nowej Zelandii zabronione jest stosowanie wszelkich antybiotyków i innego dziadostwa, czyli jakość mięsa i przetworów mlecznych jest kosmiczna.
 
Sery, mleko i mięso są najwyższej jakości i jeśli miałabym powiedzieć, czy było drogo, odpowiedziałabym: NIE! Ale ja jestem w stanie zapłacić sporo za dobrej jakości jedzenie. 

13. Co robić w Nowej Zelandii? Atrakcje i najpiękniejsze miejsca

O wszystkich miejscach, które pokochaliśmy, i atrakcjach Nowej Zelandii przeczytasz w osobnym wpisie. Ja tutaj powiem tylko tyle – JEST CO ROBIĆ! Każdy region oferuje poniekąd to samo, lecz zawsze jest również coś unikalnego i wyjątkowego.

Co mam na myśli? Wszędzie są jakieś ścieżki spacerowe wśród pięknej natury, Parki Narodowe, hajki, trekkingi – tu zdecydowanie Nowa Zelandia ma wiele do zaoferowania, do tego stopnia, że po kilku dniach stwierdziliśmy jednoznacznie: „Jeśli chcemy dotrwać do końca tripa, NO MORE HAJK”. Sporty wodne – kolejna świetna sprawa.

Spływy, łódki, kajaki, speedboat – jest tego sporo i na wodzie można bawić się świetnie. Atrakcjami naturalnymi również Nowa Zelandia stoi, no bo fiordy, góry, jeziora polodowcowe: wystarczy przyjechać, gapić się, spacerować, podziwiać. Świetna scena kulinarna, klimatyczne puby, kawiarnie – może jakiegoś dzikiego życia nocnego nie ma, ale z pewnością można znaleźć świetne miejsca z muzyką na żywo i porządnym piwem.

Obserwacja nieba w Lake Tekapo, obserwacja wielorybów w Kaikōura, fotki, pingwiny, wakacyjny klimat w Parku Narodowym Abla Tasmana, lot helikopterem nad lodowcami. Nowa Zelandia jest naprawdę pięknym, różnorodnym miejscem mającym wiele do zaoferowania każdemu odwiedzającemu.

Ja jestem zakochana totalnie po uszy, ale chyba, jeśli dotarłeś do tego miejsca, dało się to zauważyć, bo o rzeczach, które mega mnie wciągnęły, mogę pisać bez końca.

14. Nowa Zelandia dla kogo i czy w ogóle warto na ten koniec Świata…???

Chyba szybciej będzie mi napisać, dla kogo Nowa Zelandia nie będzie. Dla kogoś, kto lubi leżeć na plaży – choć to też można robić, ale wydaje mi się, że jeśli do Nowej Zelandii polecisz tylko po to, żeby leżeć na plaży, to nie będzie stuprocentowe wykorzystanie potencjału miejsca, delikatnie ujmując.
 
Nowa Zelandia nie będzie również idealna na imprezę. Nowa Zelandia będzie za to dla kogoś, kto docenia piękno przyrody. Tutaj natura pokazała, na co ją stać.
 
Pokazała to, co ma najlepsze – zobaczysz jej najczystsze, najpiękniejsze oblicze i przyznam szczerze, że momentami łzy cisnęły mi się do oczu, bo nie mogłam uwierzyć w to, jak takie miejsce się uchowało. W dzisiejszym świecie smogu, śmieci, hałasu, przebodźcowania i TikToków – jak to możliwe, że można usiąść w ciszy i gapić się na tak doskonale widoczną Drogę Mleczną? Kopara na ziemi, szczena nie do pozbierania, dziękujemy Państwu, goodnight!
 
Cisza, spokój, stada owiec, świetnej jakości jedzenie, ludzie żyjący w zgodzie z rytmem przyrody, wypasający swoje stada z cudownymi pasterskimi psami. Ludzie tak ciepli, szczęśliwi, kawa rewelacyjna, wypieki, chleb. Szczerze: jeśli tylko masz chęć i pieniądze – jedź, nie czekaj, bo Nowa Zelandia jest tym wszystkim, czego oczekiwaliśmy, ba, czymś znacznie więcej!
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *