Rok 2021… Wysiadamy z samolotu na Zanzibarze… Pamiętam to uderzenie gorącego i wilgotnego powietrza, kiedy opuszczaliśmy samolot.
Było zaraz po porze deszczowej, pogoda już była piękna, ale było wciąż czuć dużo wilgoci. Przejście do terminalu szybko zmieniło się w chaos.
Masa ludzi krzątająca się, szukająca czegoś do pisania, aby wypełnić jakieś dokumenty. Ludzie zawracający z kolejki, bo nie wypełnili jednego druczka…
To był nasz pierwszy raz w Afryce Subsaharyjskiej, więc nieco się stresowaliśmy, jak to wszystko ogarniemy.
Zaraz po wyjściu z terminala sprzedawca w okularach przeciwsłonecznych i kolorowej koszuli mówił do nas szybko, mieszanką angielskiego i suahili, pokazując na cennik nabazgrany na kawałku kartki, w drugiej ręce pokazuje nam kilka kart SIM. Ceny jednak jakieś z kosmosu.
Przed lotniskiem dopada nas tłum taksówkarzy, którzy oferują przejazd, ale coś to wszystko wygląda za drogo? Czy jesteśmy właśnie naciągani? A może to normalna cena tutaj? Nie mieliśmy pojęcia…”
Po paru dniach zaczęliśmy rozumieć, jak funkcjonuje lokalny transport, ktoś życzliwy doradził nam, jak kupić kartę SIM za rozsądną cenę i nauczyliśmy się, że warto słuchać lokalnych sprawdzonych przewodników, zamiast tylko przeglądać fora w internecie.
Poranny widok oceanu był niesamowity. Ten kolor wody, którego nigdy wcześniej nie widzieliśmy. Natalia powiedziała, że czuje się jak w filmie Avatar. Nasz entuzjazm jednak nieco osłabł, kiedy zobaczyliśmy ceny lokalnych wycieczek oferowanych w hotelu.
Pamiętam, jak szukaliśmy samochodu do wynajęcia i jak dostaliśmy pierwszy mandat, za coś, co w Internecie przeczytaliśmy, że jest dopuszczalne…
Jechaliśmy do hotelu, który, jak się okazało po przyjeździe, był w remoncie, ale ktoś zapomniał zdjąć go z Bookingu.
Szybko ogarnęliśmy inny hotel i już spacerując plażą po drobnym jak mąka piasku, już pierwszego dnia zaczepiało nas wielu sprzedawców wycieczek. Ocean był blisko, bo wybraliśmy miejsce, gdzie nie było dużych odpływów i można było kąpać się przez cały dzień.
Sprzedawcy nie przypominali w żaden sposób tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni.
“Hello my friend. Want to go snorkeling on Mnemba island? Goodie price!”
Ubrany w czarny T-shirt i materiałowe szare, lekko rozciągnięte spodenki — bez żadnej oferty w formie katalogu. Wszystkie ceny i oferty dostajemy jedynie w ustnej formie.
Pamiętam, jak wiele na wyspie chcieliśmy zobaczyć, ale zorganizowane wycieczki sporo kosztują.
Zatem które wycieczki lokalne wybrać z przewodnikiem, a na które wybrać się na własną rękę?
Wiele razy niepotrzebnie traciliśmy czas i pieniądze, zanim nauczyliśmy się, jak Zanzibar “funkcjonuje”.
Dziś, gdy po raz kolejny już wracamy na Zanzibar, wszystko wygląda inaczej. Wiemy, gdzie i za ile wziąć taksówkę, w których miejscach warto zapłacić za wycieczkę z przewodnikiem, a kiedy zwyczajnie wypożyczyć samochód lub pojechać taksówką, za którą już nie przepłacamy.
Po ponad 3 miesiącach spędzonych na wyspie umiemy odnaleźć się w sytuacjach, które wcześniej przyprawiały nas o niemały stres.
Zapraszamy Cię więc w tę podróż – by poznawać uroki Zanzibaru, zamiast mierzyć się z niepotrzebnym stresem.
Z naszym doświadczeniem, Ty możesz zacząć przygodę bez obaw i skupić się na tym, co w Zanzibarze najpiękniejsze.
BONUSY:
Z książką nie tylko zorganizujesz wymarzone wakacje na Zanzibarze, ale też zaoszczędzisz sporo pieniędzy dzięki unikalnym zniżkom:
✅ Kod rabatowy na wynajem samochodu
Dzięki naszemu kodowi zaoszczędzisz:
✅ Zniżki na lokalnych przewodników
Dostęp do sprawdzonych przewodników z rabatami 10% (od 10 USD aż do ponad 100 USD! Idealnie, jeśli planujesz wycieczki po Zanzibarze)
✅ Rabat na pobyt w hotelu prowadzonym przez Polkę
Zniżka 41 PLN za każdą noc w klimatycznym hotelu Villa Unaweza w Matemwe.
Przy 10-dniowym pobycie oszczędzasz aż 410 PLN!
129.00zł