Plan podróży przez Australię
Australia jest wielka, a my mamy tylko 10 dni! Mnie marzył się Outback, Łukaszowi Opera w Sydney, wypadało wpleść jeszcze odwiedziny naszego znajomego w Newcastle. Jak to pogodzić i złożyć w jeden spójny trip, zapytasz?Dało się! Myślę, że jak na pierwszy raz w Australii wyszło całkiem spoko. Dziś plan podróży do Australii dla początkujących – Sydney i okolice, 10-dniowy road trip. Zaczynamy!
10 dni w Australii, jak to zaplanować?
Nasza przygoda w Australii rozpoczyna się w Sydney. Na naszym blogu są już trzy wpisy, bez przeczytania których nie można zabrać się do planowania podróży do Krainy Oz, tak że zachęcam bardzo:
- Australia – stereotypy i mity
- Australia na własną rękę – wszystko, co warto wiedzieć.
- Co kupić w Australii? Pomysły na pamiątki z podróży.
Nie będę owijać w bawełnę ani budować zbędnego napięcia i napiszę już na wstępie: Sydney pokochaliśmy miłością wielką i bezgraniczną. Miasto okazało się tak wielowymiarowe i różnorodne, że z pełną świadomością mogę stwierdzić, iż mogłabym w nim zamieszkać, choć na krótką chwilę.
Kulinarnie – rewelacja! Fakt, że wynajmowaliśmy niewielki apartament w Chinatown, dał nam możliwość zasmakowania cudownych azjatyckich specjałów. Gwar wielkiego miasta, a kilka kroków dalej jesteś w odosobnieniu wśród zieleni… Do tego plaże, sklepy, niezwykle mili ludzie i najlepsza na świecie kawa. No, jest tu po prostu wszystko!
Sydney atrakcje, top miejsca i plan zwiedzania miasta
Opera w Sydney
Oczywiście klasyk klasyków. Łukasz od dzieciństwa – z dość niezrozumiałych dla mnie powodów – marzył o tym, żeby znaleźć się w tym miejscu. No i jesteśmy! Budynek legenda, symbol miasta i będąc tutaj, po prostu nie można go pominąć. Dla mnie sama okolica jest niezwykle przyjemna. My całą trasę od hotelu do opery przeszliśmy pieszo. Poniżej zostawiam namiary na nasz nocleg w Sydney.
Warto wpaść na tzw. Benny Seal Resting Point, być może spotkasz uroczą fokę, która uwielbia chillować się właśnie w tym miejscu.
Sydney The Rocks
Od opery kierujemy się na The Rocks. Jest to bardzo klimatyczna, najstarsza część Sydney. Piękne, brukowane uliczki, XIX-wieczne budynki, puby… Mamy ogromne szczęście, bo akurat w weekend odbywa się tu market z pamiątkami i jedzeniem. Muszę przyznać, że było to jedno z moich ulubionych miejsc z całej podróży.
Dawes Point Reserve, Sydney atrakcje
Dalej kierujemy się właśnie w stronę Sydney Harbour Bridge i trafiamy praktycznie pod sam most. Panuje tu genialna atmosfera! Ludzie urządzają sobie pikniki, z trawnika rozciąga się piękny widok na operę, a pogoda jest po prostu wymarzona.
Sydney Harbour Bridge
To wielki, stalowy most, na którym dumnie powiewają dwie flagi: australijska oraz australijskich Aborygenów. Można przejść się nim całkowicie za darmo, a z góry czeka Cię niesamowity widok na zatokę!
Observatory Hill, co zobaczyć w Sydney?
To właśnie tu można podziwiać zachodzące nad miastem słońce. Ta darmowa atrakcja znajduje się tuż obok wspomnianej wcześniej dzielnicy The Rocks. Na samym szczycie stoi piękny gmach obserwatorium astronomicznego z 1858 roku. To świetne miejsce na piknik.
Barangaroo Reserve, zwiedzanie Sydney
Ach, jak tu było pięknie, uroczo i spokojnie! Krótkim spacerkiem spod mostu trafiamy w to miejsce i zachwytom nie ma końca. Kilku lokalsów, my, bajeczny widok na zatokę oraz most i rewelacyjna kawka. Świetne miejsce na chill – można się wykąpać w orzeźwiającej wodzie, posiedzieć na skałkach i po prostu odpocząć. Bardzo polecam!
Darling Harbour, najpiękniejsze miejsca w Sydney
Nowoczesny, bardziej ekskluzywny deptak, który każdego dnia tętni życiem. Obecność licznych barów, restauracji oraz słynnego SEA LIFE Sydney Aquarium sprawia, że miejsce to ugina się pod naporem turystów, a także lokalnych mieszkańców, którzy odpicowani udają się na elegancki lunch lub kolację w gronie najbliższych. Świetna miejscówka – no i wszystko jak na razie znajduje się w zasięgu krótkiego spaceru.
Royal Botanic Garden, wszystko, co warto zobaczyć w Sydney?
Przepiękny, Królewski Ogród Botaniczny w samym sercu wielkiej metropolii. Wstęp jest całkowicie darmowy!
Plaża Bondi i Bondi to Coogee Coastal Walk
Autobusem wybieramy się nieco dalej. Pierwszy przystanek to plaża Coogee – panuje tu rewelacyjny klimat! Jest bardzo luźno, spotkacie tu mnóstwo młodych ludzi, świetne ścieżki spacerowe, kawiarnie, pyszne jedzenie oraz baseny oceaniczne.
To genialna opcja dla plażowiczów! Odwiedziliśmy też klasyczną Bondi, ale szczerze mówiąc, to zupełnie nie nasz klimat. Zobaczyliśmy ją z czystej ciekawości, jednak zdecydowanie ta pierwsza, nieco bardziej kameralna plaża bardziej przypadła nam do gustu.
Niemniej jednak Bondi to miejsce niezwykle popularne – ludzie imprezują, piją drinki, dookoła tętnią życiem restauracje, a sama plaża jest ogromna i oferuje mnóstwo przestrzeni na piknik. My w pewnym momencie bardzo zgłodnieliśmy i zdecydowaliśmy się na greckie jedzenie. Bardzo polecam restaurację Kazzi!
Circular Quay i rejs promem do Manly, Sydney atrakcje
To chyba najlepszy budżetowy patent na to, aby w tak spektakularny sposób podziwiać panoramę Sydney z wody. Manly to niezwykle urokliwa, nadmorska dzielnica Sydney i podobało nam się tam – oj, bardzo nam się podobało! Sydney jest tak zróżnicowane, że za każdym razem, gdy odwiedzałam inną część czy dzielnicę, czułam się, jakbym znalazła się w zupełnie innym mieście.
Inny świat: zero wieżowców i pośpiechu. Pełen chill, wakacyjny klimacik, surfersko, sielsko i spokojnie. Do tego indyki na drzewach – serio, grasują tu dzikie indyki! Piękne sklepiki, rewelacyjna kawka, fajne knajpki. To jedna z lepszych atrakcji miasta, naprawdę warto!
No i na koniec nie możemy pominąć Haymarket, zwłaszcza że mieliśmy tam zaledwie kilka kroków z naszego noclegu. To azjatyckie serce miasta, świetne miejsce na street food i zakupy. Ponownie trafiamy w zupełnie inny klimat. Bardzo polecam tu wpaść, jeśli będziecie w pobliżu!
W Sydney spędzamy … dni. Było intensywnie! Myślę, że razem przeszliśmy z buta jakieś 50 kilometrów. Pora wsiąść w auto i ruszać dalej – kierunek Port Stephens!
Port Stephens, 10 dni w Australii
Zupełnie nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Jak się okazało na miejscu, Port Stephens diametralnie różni się od Sydney. Wystarczyło przejechać około 180 kilometrów, by znaleźć się… na Florydzie! Jakoś to miejsce ogromnie przypominało nam Florydę i gdzieś tam miało taki amerykański wajb. Rancza, farmy, wielkie posesje, domki – nic luksusowego, raczej miejsca po prostu do życia. Bardziej sielankowo niż fancy i posh.
Port Stephens okazał się wyjątkowy. Region ten, położony w stanie Nowa Południowa Walia, oferuje odwiedzającym naprawdę sporo. Jest nazywany rajem błękitnych wód – znajdziesz tu bajeczne zatoki, piaszczyste plaże, gigantyczne pustynne wydmy, no i zwierzęta! To właśnie tutaj udało nam się zobaczyć na własne oczy koalę… ale o tym za chwilę.
Co zobaczyć w Port Stephens?
Gdzie zobaczyć Koalę w Australii?
Nasze pierwsze kroki kierujemy do Port Stephens Koala Sanctuary, które – jak się później okazuje – znajduje się zaledwie kilka kroków od kempingu, na którym nocujemy. Niestety, w dzisiejszych czasach niezwykle trudno zobaczyć koalę w jego naturalnym środowisku.
Choroby, wypadki samochodowe, ataki psów czy wycinanie lasów stanowiących dom tych niesamowitych zwierzaków – to wszystko przyczyniło się do drastycznego spadku ich populacji w regionie. Sytuacja na dzień dzisiejszy jest alarmująca.
Oficjalne prognozy podają, że bez pilnych działań ochronnych do 2050 roku w stanie Nowa Południowa Walia koale mogą całkowicie wyginąć na wolności. Sanktuarium daje nam zatem unikalną możliwość zobaczenia z bliska tych uroczych torbaczy (warto pamiętać, że koala to nie miś!).
Oglądamy wyłącznie osobniki chore lub po przejściach, które nie mają już szans na powrót do natury. Wszystkie zwierzaki są niesamowicie urocze, doskonale dają sobie radę i są świetnie zaopiekowane – mają swoje ukochane eukaliptusy, na które chętnie się wspinają.
Do pozostałych pacjentów szpitala goście nie mają dostępu. Głównym celem placówki jest ich wyleczenie i wypuszczenie na wolność, tak że maksymalne ograniczanie kontaktu z człowiekiem jest, jak najbardziej uzasadnione.
Część pieniędzy z naszego biletu wędruje zatem na tak zacny cel. Miejsce jest niezwykle urocze i zadbane. Koale mają zapewnioną nieustanną opiekę, a przemiła pani przewodnik opowiedziała nam o nich co nieco. Na terenie sanktuarium znajdują się również kempingi, na których można zanocować. Myślę, że takie doświadczenie musi być cudowne – bo kto wie, kto pojawi się na Twoim ganku o poranku? 🙂
Tomaree Head Summit walk
Po zameldowaniu się w naszym domku postanawiamy nie marnować czasu i nie tracić ani chwili. Ruszamy na punkt widokowy, aby złapać zachód słońca.
Tomaree Head Summit Walk to jedna z najpiękniejszych tras w całej Nowej Południowej Walii. Idziemy malowniczym szlakiem wśród drzew, a widoki dookoła są po prostu spektakularne! Długość trasy w obie strony to około 2 kilometry. Myślę, że ścieżka nie jest przesadnie wymagająca, ale w ciepły dzień można się na niej nieźle spocić.
Pustynia w Port Stephens Stockton Sand Dunes
Takich widoków zupełnie się nie spodziewaliśmy! Zacznijmy od tego, że aby wjechać na tak piaszczysty teren, potrzebne jest odpowiednie auto.
My oczywiście się zakopaliśmy! Odkopanie samochodu zajęło nam jednak tylko krótką chwilę, po czym zaparkowaliśmy w bezpiecznym miejscu, a resztę obszaru eksplorowaliśmy już na własnych nogach. Te piaskowe wzgórza ciągną się nieprzerwanie na długości aż 32 kilometry (od zatoki Anna Bay aż po samo Newcastle) i zajmują obszar ponad 2500 hektarów.
Wydmy są całkowicie „żywe” i ruchome – pod wpływem silnych wiatrów od oceanu przesuwają się w głąb lądu w tempie od 4 do 6 metrów rocznie. Krajobraz zmienia się tam dosłownie z dnia na dzień!
Na wydmach czeka też sporo atrakcji, których można tu spróbować. Jedną z nich jest sandboarding, czyli zjazdy na specjalnych deskach. Do wyboru jest także pustynne safari i eksploracja terenów wielkimi jeepami, wycieczki na quadach, a nawet… przejażdżki na wielbłądach! Tak, to nie żart – w Australii żyje obecnie ponad milion dzikich wielbłądów.
Obserwacja wielorybów w Australii, najlepsze miejsca
Jeśli znajdziesz się w tym regionie między majem a listopadem, możesz doświadczyć niezwykłego widowiska, jakim jest wielka migracja wielorybów. Humbaki, stada delfinów i inne cudowne oceaniczne stworzenia można z powodzeniem wypatrywać z punktów widokowych lub wybrać się na zorganizowany rejs, aby zobaczyć te ssaki z bliska. Najlepsze punkty widokowe na lądzie to wspomniany szczyt Tomaree Head (panoramiczny widok), Barry Park w Fingal Bay (specjalna platforma z ławkami) oraz klify Boat Harbour.
Gdzie zjeść w Port Stephens w Australii?
W Port Stephens zjesz niezwykle pyszną rybkę z frytkami w “Salt Mine fish and chips”.
Polecam również bar/restaurację/kawiarnię “Bay Harbour Cafe”.
Najlepsza piekarnia “Two Bobs Bakery”.
New Castle Australia, plan zwiedzania
Zaledwie godzinę jazdy na południe od Port Stephens (i około 160 kilometrów na północ od Sydney) znajduje się nasz kolejny cel – Newcastle.
Na pierwszy rzut oka miasto wydaje się mocno zindustrializowaną częścią kraju. W oczy rzucają się infrastruktura portowa i tereny przemysłowe, jednak po bliższym poznaniu okazuje się, że ten region ma do zaoferowania znacznie więcej. Po pierwsze: genialne plaże! Wielkie, szerokie i piaszczyste. Do tego świetne kawiarnie, urocze uliczki oraz piękna, kolonialna architektura.
Atrakcje New Castle
- Bogey Hole – jeden z najbardziej unikalnych basenów, jaki widzieliśmy kiedykolwiek. Publiczne kąpielisko, wykute w skale robi ogromne wrażenie.
- Merewether Ocean Baths-ogromne baseny z wodą z Oceanu, umożliwiają bezpieczne pływanie tuż przy bezkresnej wodzie, bez obawy o rekiny i silne prądy.
- Nobbys Beach-piękna plaża, a tuż nad nią zabytkowa latarnia.
Newcastle Memorial Walk-świetna trasa spacerowa/rowerowa.
Miasto ma bardzo luźny klimat. Nie jest zatłoczone, nie ma dużo turystów, myślę, że jeśli jesteś w pobliżu, warto wpaść, choć na jedno popołudnie.
Góry Błękitne (Blue Mountains), Sydney atrakcje
Nocleg w Blue Mountains w Australii
Ale przejdźmy do samych atrakcji Gór Błękitnych. Skąd w ogóle wzięła się ta nazwa? Blue Mountains – ale dlaczego właściwie „Blue”?
Już po pierwszym spacerze na wodospad, gdy szliśmy magiczną ścieżką wśród cudownej zieleni, przekonaliśmy się, że ta nazwa jest jak najbardziej uzasadniona. Nad górami unosi się delikatna, błękitna mgiełka, która powstaje z parujących olejków eterycznych, wydzielanych przez miliony drzew eukaliptusowych.
Góry Błękitne to piękna, unikalna kraina pełna spektakularnych wodospadów, głębokich kanionów, stromych klifów i bujnych lasów deszczowych.
Blue Mountains Austraia – co warto zwiedzić?
- Trzy Siostry (The Three Sisters) i Echo Point: Kultowa formacja skalna, z którą związana jest fascynująca aborygeńska legenda. Więcej na ten temat opowiadamy w naszym filmie na kanale Szewczyk Travel.
- Scenic World: Jeśli marzy Ci się przejażdżka ekstremalnie stromą kolejką górską, możesz to zrobić właśnie tutaj! Zjazd pod kątem aż 52 stopni z pewnością zagwarantuje Ci potężny wyrzut adrenaliny.
- Wodospady Wentworth Falls: Jeden z najpiękniejszych i najwyższych wodospadów w całym regionie.
- Govetts Leap Lookout: Jeden z najbardziej imponujących punktów widokowych w Górach Błękitnych. To idealne miejsce na podziwianie spektakularnego wschodu słońca.
- Jaskinie Jenolan (Jenolan Caves): Położone nieco dalej na zachód, są uznawane za jeden z najstarszych otwartych systemów jaskiń na całym świecie (ich wiek szacuje się na około 340 milionów lat).
- Grand Canyon Track: Jeden z najlepszych i najbardziej klimatycznych szlaków trekkingowych w całej Australii (cała pętla liczy około 6 kilometrów).
Kiama, Australia w 10 dni gotowy plan podróży
- Gejzery oceaniczne: Największą atrakcją miasteczka jest spektakularny Kiama Blowhole.
- Bombo Headland i Cathedral Rocks: Dawny kamieniołom oraz niesamowite formacje skalne uformowane przez lawę – ten krajobraz wygląda jak z zupełnie innej planety!
- Kiama Coast Walk: Malowniczy, 20-kilometrowy szlak wzdłuż klifów.
10 dni w Australii, czy warto?
Nasz australijski road trip, choć dość krótki, upewnił nas w jednym – chcemy tam wrócić! Wiem, że doświadczyliśmy i zobaczyliśmy wyłącznie ułamek tego, co ten kraj ma do zaoferowania, a to i tak w zupełności wystarczyło, by się w nim zakochać. Jeśli wciąż się zastanawiasz, wahasz i masz jakiekolwiek wątpliwości, śmiało mogę je wszystkie rozwiać i powiedzieć jedno: pakuj bagaż i ruszaj w drogę – naprawdę warto!