Kioto na własną rękę
„Rozczarowanie” to być może nieodpowiednie słowo, ale z pewnością miasto nas zaskoczyło. Kioto, choć wciąż miastem w Japonii jest, w stopniu znacznym różni się pod wieloma względami od odwiedzonych przez nas wcześniej Tokio czy Osaki.
Najbardziej turystyczne miasto zakazów, gdzie turysta w wielu miejscach nie będzie mile widziany (co w sumie, po obejrzeniu kilku materiałów w sieci, okazuje się mocno uzasadnione). Żywe muzeum, kolebka tradycji, kulturalne serce Japonii – dziś o tym, co warto wiedzieć przed podróżą do Kioto, a jest tego dość sporo. Zapinaj pasy, ruszamy!
System transportu w Kioto jest nieco skomplikowany dla początkujących. Jedziesz metrem, za chwilę musisz wyjść na powierzchnię, trafiasz do pociągu, troszkę ciężko ogarnąć przystanki oraz trasy. I to nie jest tak, że to my jesteśmy jakimiś „nieogarami”, bo wokół nas zawsze panował niezły Sajgon i wszyscy w pocie czoła szukali odpowiednich peronów.
Na szczęście na wielu turystycznych stacjach jest jakaś miła pani, która pomaga i wskaże drogę. Nas jedna pani podprowadziła nawet pod sam odpowiedni peron. To było mega na plus. W Kioto działa również Uber. Jeśli już jesteś w kropce, możesz skorzystać z jego usług, ale jest to dość droga impreza i chyba najlepiej sprawdzi się gdzieś poza miastem, bo w centrum są korki.
Z tego, co mi wiadomo, warto korzystać z metra i pociągów, a autobusy zostawić mieszkańcom miasta. To jest jedna z tych kontrowersyjnych rzeczy, przez które turysta stał się takim troszkę „persona non grata” w Kioto, bo tłum turystów zajmuje miejsca mieszkańcom, wpycha się z wielkimi walizami do autobusów miejskich i dla lokalsów nie ma miejsca.
A przecież trzeba jakoś żyć, dojechać do pracy itp. No i ostatnia opcja – nogi! Wiele miejsc jest w zasięgu spaceru, czasem dłuższego, innym razem krótszego, ale przygotuj wygodne buty, bo my chyba jakieś 60 km zrobiliśmy przez 3 dni.
Zwiedzanie Kioto na własną rękę i jak skutecznie oszukać tłumy
Kioto co warto wiedzieć – jak płacić gotówka czy karta?
O dziwo, gotówka w Kioto wciąż jest królem. W wielu świątyniach, na wielu straganach, marketach trzeba płacić gotówką. Co ważne, za bilety na pociągi czy metro również trzeba płacić gotówką.
Kioto miasto zakazów, pamiętaj turysto o zasadach!
Kioto znakami i zakazami stoi i choć na pierwszy rzut oka może się to wydawać takie dziwne, niegościnne i wręcz nieuprzejme, to jest ku temu powód i dość adekwatne uzasadnienie. W przeszłości – i myślę, że wciąż zdarza się to nagminnie – turyści robili i robią w Kioto dość spore zamieszanie. Nie chcę tu używać wulgaryzmów, ale patrząc na niektóre filmiki w sieci, aż włos na głowie się jeży. Chyba najważniejszą sprawą, o której chcę tu wspomnieć, będzie prześladowanie gejsz.
W dzielnicy Gion dochodziło do skandalicznych scen: szarpania, robienia sobie selfików z gejszami, nękania, braku totalnego szacunku dla prywatności, dotykania czy nawet przypalania kimon. Szczerze, chyba pierwszy raz brak mi słów i pozostaje mi tylko apelować do Ciebie i innych. Czy nie piękne jest móc doświadczyć, doznać, zobaczyć i najzwyczajniej w świecie mieć wspomnienia?
Odłóżmy na chwilę te telefony, a przynajmniej w takiej chwili, gdy chodzi o żywą osobę, która ma prawo do prywatności. Która nie chce być nękana, ciągana, nie chce mieć z Tobą foteczki, bo to nie cyrk, nie zoo żadne.
Istnieje wiele opcji na etyczne zobaczenie tych japońskich artystek. Są muzea, są przedstawienia i inne okazje, gdzie płacisz, kupujesz bilet i w godny sposób możesz zaobserwować sztukę i kunszt pracy gejszy.
Do tego dochodzą również zakłócanie prywatności i życia mieszkańców, paraliż infrastruktury i stąd pełno znaków o zakazach wstępu, zakazu siadania, zakazu jedzenia, picia, fotografowania czy nagrywania. Kioto nie posiada również wielu miejsc, by usiąść w czasie zwiedzania, tzn. nie ma ławek, nie można siadać na schodkach, murkach, nie ma gdzie odsapnąć – w tym celu trzeba wybierać się do kawiarni czy restauracji.
Podatek turystyczny w Kioto
Jeśli dotrzesz do swojego hotelu w Kioto, miła osoba w recepcji poprosi Cię o uiszczenie dodatkowej opłaty, tzw. podatku turystycznego. Wysokość podatku będzie zależeć od ceny noclegu i może wynosić od 200 JPY (około 5 zł) do aż 10 000 JPY (260 zł).
Najlepsza pora na przylot do Kioto?
Chyba najlepszą porą na odwiedziny Kioto będzie wiosna, od marca do kwietnia, no i zahaczasz sakurę (wiśnie w rozkwicie). Potem od listopada do grudnia. Te dwie pory gwarantują najbardziej komfortową pogodę do zwiedzania, jednak jest i minus – szczyty sezonów, największe tłumy i najwyższe ceny.
My Kioto odwiedzamy na początku lipca. Ten czas to koniec okresu deszczowego. Przyznam, że ten czas jest czasem dość ekstremalnym. Wysoka temperatura plus niebotyczna wilgotność powietrza mogą przytłoczyć.
Pot leje się strumieniami, w tym czasie ceny są korzystniejsze, ale trzeba ponieść koszt fizyczny i psychiczny 😛 Muszę przyznać, że w lipcu w tych największych atrakcjach Kioto było mnóstwo ludzi, nawet nie wyobrażam sobie, jak to musi wyglądać w szczycie sezonu.
Kioto dla kogo? Atrakcje i co robić?
Kioto z pewnością jest miastem wyjątkowym i jeśli masz okazję, polecam. Czy ja się zakochałam? Nie do końca. Chyba te wszechobecne zakazy, nakazy, znaki i ogólnie ta cała historia i relacja turysta-mieszkaniec sprawiła, że gdzieś z tyłu głowy zawsze miałam pytanie: „czy jestem tu mile widziana?”. Ile z tego to moje urojenia, a ile rzeczywistość? Nie wiem, bo zawsze mając interakcję z lokalsem, była ona niezwykle miła. Ale sam fakt, że nie ma gdzie usiąść, odpocząć, że siadając sobie na poręczy na jakimś moście, nagle w popłochu wstaję, bo dostrzegam znak „nie siadać na poręczy mostu” – wiesz, o co chodzi.
Mimo iż miasto ma sporo do zaoferowania, zawsze temu towarzyszy takie poczucie: „czy jestem w dobrym miejscu, czy mogę to zrobić, czy to jest OK”. Niemniej miasto oferuje wiele pięknych doznań. Kultura, duchowość, unikalne krajobrazy i natura. Umiejscowienie niektórych świątyń na wzgórzach wśród gór jest cudowne.
Piękne, estetyczne, wizualne doświadczenia. Dla fanów fotografii topka. Dla kulinarnych frików scena jedzeniowa rewelacyjna. Dla miłośników vintage, na shopping, dla fanów kawiarni – kierunek piękny. Od ciszy, miejsc odosobnionych i pustych, po gwar i zgiełk.
Czy Kioto to dobry kierunek na imprezę? Niekoniecznie, ale z pewnością miasto skrywa mnóstwo klimatycznych pubów i to właśnie tam, gdzieś w wąskich uliczkach i zaułkach, rozgrywa się zupełnie inne życie.
Gdzie się zatrzymać w Kioto? Najlepszy nocleg ever!
Tu nie będę się rozpisywała zbyt długo, bo lista noclegów w Kioto długa i szeroka, ale polecę Ci nasz nocleg, który okazał się genialny, cudowny i jest to jedno z moich największych osiągnięć podróżniczych w kategorii „nocleg sztos”.
Nasz piękny, spory, bo ponad 30-metrowy apartament posiadał niewielki aneks kuchenny (zlew, lodówka, mikrofala), pralko-suszarkę, przestronny hol, WC oraz sypialnię. Mega wygodne łóżko, a lokalizacja sztos.
Mieliśmy spokój i ciszę. Apartament mieści się w historycznej dzielnicy Higashiyama Ward (dokładnie w rejonie Komatsucho), tuż obok słynnej dzielnicy gejsz Gion oraz świątyni Kennin-ji. Jedna z najlepszych lokalizacji, blisko do rzeki, było pięknie i z uwagi na ten nocleg byłabym w stanie zostać tu dłużej.
Zostawiam Ci namiar na booking: Apartament w Kioto
Japonia na własną rękę
O atrakcjach Kioto i o tym, co warto, robić będąc w Kioto, przeczytasz w moim drugim wpisie. A tymczasem, jeśli wybierasz się do Japonii po raz pierwszy i Tokio jest Twoim głównym celem, sprawdź mój przewodnik „Mój pierwszy raz w Tokio”. Skandalicznie niska cena, krótko, na temat. Krok po kroku. Od drogi z lotniska po jedzenie i etykietę. Namiar na nocleg i wszystko, co warto wiedzieć przed przyjazdem do Tokio.