Masaj który zaprosił nas do swojej wioski koło Kilimandżaro…

Grupa Masajów tańcząca i skacząca w swoim stylu

Spis treści

Czy odwiedzimy Masaja w jego wiosce koło Kilimandżaro?

Kiedy byliśmy w podróży na Zanzibarze w 2021 roku, w miejscowości Jambiani poznaliśmy pewnego Masaja o imieniu Omama. Kilka razy zaczepiał nas na plaży, oczywiście bardzo grzecznie, bo chciał sprzedać nam jakieś pamiątki z Zanzibaru i Tanzanii. 

W ten głównie sposób Masajowie dorabiają sobie podczas pobytu na Zanzibarze, gdzie jest dużo łatwiej zarobić kilka szylingów tanzańskich od turystów, niż zarobić te same pieniądze w kontynentalnej Tanzanii. Zarobki w Tanzanii są bardzi niskie, więc turyście można sprzedać jakąś małą bransoletkę za wartość całego dnia pracy w Tanzanii, a dla turysty z Europy Zachodniej to będzie kwota powiedzmy 2,5 euro.

Masaj Afryka Tanzania - zaprosił nas do odwiedzenia jego wioski niedaleko Kilimandżaro
Masaj Omama którego poznaliśmy w Jambiani na Zanzibarze

Któregoś razu zapytałem Omamę czy gdybym kupił od niego coś jeszcze, to czy zgodziłby się powiedzieć kilka słów przed kamerą, bo chciałbym użyć tego w jednym z filmów na naszym podróżniczym kanale YouTube.

Omama zgodził się i następnego dnia kiedy go spotkaliśmy, kupiliśmy od niego jakieś pamiątki. Siedzieliśmy akurat w restauracji zaraz obok hotelu Kupaga Villas. On kiedy skończyliśmy finalizować transakcję powiedział, że zaraz przyjdzie. Poszedł do baru, kupił sobie Coca Colę i dosiadł się do naszego stolika.

Masaj Omama którego poznaliśmy na Zanzibarze

Siedzieliśy w restauracji i rozmawialiśmy chyba przez dobrze ponad godzinę. Dowiedzieliśmy się wielu rzeczy jak na przykład wygląda jego wioska, jak jest zorganizowany jego dom, gdzie trzymają krowy i kozy.

Omama zapytał nas też o kilka rzeczy, a jedną z nich była cena biletu lotniczego do Europy. Kiedy powiedziałem mu, że my za jedną osobę za lot w dwie strony zapłaciliśmy 599 euro, to powiedział, że to duże pieniądze, ale dopiero kiedy to przeliczyłem na szylingi tanzańskie, to aż zagwizdał i powiedział, że byłoby za to dużo dużo krów…

W jakim celu Masajowie przyjeżdżają na Zanzibar

Masajowie przyjeżdżają na Zanzibar aby zarobić pieniądze i wspomóc swoje rodziny które zostają w kontynentalnej Tanzanii. Jednak na co mogę przeznaczać zarobione pieniądze? Oczywiście nie mogę mówić za wszystkich, ale Omama opowiedział nam, że zbiera na krowę. Pokazał nam nawet zdjęcia krowy na którą konkretnie zbiera i podał jej cenę, a mianowicie 400 tysięcy szylingów tanzańskich.

Kim są Masajowie

Nie będę tutaj przepisywał Wikipedii i to tam Cię przekieruję aby móc dokładnie poczytać kim są o skąd się wywodzą. Wpis na Wikipedii kim są Masajowie znajdziesz tutaj.

Dodam tylko od siebie, że można ich spotkać naprawdę sporo na Zanzibarze. Przyjeżdżają dorobić i zajmują się handlem, wyrabiają bransoletki a niektórzy oferują swoje usługi jako na przykład ochrona.

My siedząc w Nungwi w przyplażowej restauracji widzieliśmy wynajętego Masaja który miał od klientów restauracji „odganiać” sprzedawców kokosów, sprzedawców wycieczek lokalnych i wszelkich innych wyrobów i usług, którymi będąc na Zanzibarze każdy turysta jest po prostu zalewany praktycznie na każdym kroku.

Masaj pracujący jako ochroniarz na Zanzibarze

Czy wybierzemy się odwiedzić naszego przyjaciela Masaja?

Czy odwiedzimy Omamę w jego rodzinnej wiosce niedaleko Kilimanjaro, do której nas zaprosił?

Jak to powiedział, jak przyjedziemy w jego strony to możemy się zatrzymać u niego w chacie za darmo i jedzenie także on zapewnia. Nie wiem czy jesteśmy gotowi na aż takie odwiedziny, po tym jak poznaliśmy się zaledwie kilka dni na Zanzibarze, ale w sumie ja mówię „dlaczego nie”.

Z pewnością jeszcze będziemy chcieli odwiedzić Tanzanię, Mamy w końcu na naszej Bucket List Serengeti w czasie wielkiej migracji zwierząt. Więc w sumie za jednym zamachem moglibyśmy jeszcze odwiedzić naszego znajomego Masaja. 
Pytanie brzmi bardziej kiedy to nastąpi. Takie podróże nie są tanie, a zwłaszcza jeśli chcemy odwiedzić Serengeti to trzeba dodatkowo doliczyć około 3000 dolarów za samo safari. Dlatego w najbliższym roku obawiam się, że nie uda nam się tego zrealizować. Jednam mam nadzieję, ze w przeciągu kilku najbliższych lat się uda, jednak wszystko zależy od finansów oczywiście.

Z Masajem Omamą jesteśmy cały czas w kontakcie bo pomimo swoich można powiedzieć prymitywnych korzeni Masajowie mają już telefony z internetem. Także kontaktujemy się co jakiś czas przez WhatsApp. Omama mówi dość komunikatywnie po Angielsku, więc nie mamy dużych problemów ze zrozumieniem się. Nasze rozmowy tam na miejscu na Zanzibarze można zobaczyć na naszym kanale na YouTube w 14stym odcinku z serii vlogów z Afryki.

Masaj z wioski niedaleko Kilimandżaro – podsumowanie

Muszę przyznać, że nie wiedziałem czego mogę się spodziewać po kontakcie z Masajami. Jacy to są ludzie, czy są towarzyscy, mili, jak widzą nas europejczyków. 

Jak się okazało Omama i kilku innych Masajów których miałem okazję poznać na Zanzibarze, byli bardzo mili, rozmowni, pytali skąd jesteśmy czy jak nam się podoba Zanzibar i Tanzania.

Zdecydowanie zachowamy kontakt do Omamy i kiedy będziemy już gotowi finansowo na kolejną wyprawę do Afryki, aby zobaczyć Park Narodowy Serengeti i górę Kilimandżaro, z pewnością się do niego odezwiemy i zaaranżujemy jakieś spotkanie. 
Chętnie odweidzimy jego wioskę, a najchętniej nagrałbym kilka odcinków na nasz kanał YouTube z życia takiej wioski. Może kilka wywiadów i tak dalej. Mam ogromną nadzieję, że te plany uda się zrealizować.

Zapraszam Cię na inne nasze wpisy gdzie opisujemy podróż na Zanzibar i mam nadzieję, że zostaniesz na naszym blogu na dłużej, czy może raczej, że będziesz go jeszcze odwiedzać.

Do usłyszenia. Cześć!

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Podobne wpisy:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *