Masowa turystyka to zło!? Czyli jak nie być toksycznym turystą, 10 zasad!

Spis treści

Jest nas coraz więcej. Ludzi z niekończącą się ciekawością Świata, ludzi, którzy za cel i największą wartość wybrali poznanie najpiękniejszych zakątków naszej cudownej Planety. Grono naszych obserwatorów, subskrybentów rośnie i jest nam niezwykle miło, że tam po drugiej stronie jesteś Ty. Osoba o podobnych priorytetach, podzielająca naszą ciekawość i chęć zdobywania wiedzy o Świecie. Fakt, że tak wielu z nas potrafi współdzielić pasję, posiada chęć dzielenia się własnymi doświadczeniami i wychodzi ze swej bezpiecznej strefy komfortu, pakuje bagaż i rusza w nieznane, jest totalnie rozwalający system, piękny, abstrakcyjny i niezwykle pozytywny.

Nasza pasja, nasze hobby i miłość do podróżowania przerodziła się w profesje i pracę, a dziś, mamy możliwość dzielenia się naszą wiedzą i doświadczeniami z szerszą publicznością.

Tu nie chodzi już tylko o rozrywkę i urocze, pocztówkowe kadry z wakacji. Dziś wykorzystam fakt, że mamy platformę i głos. Głos, który może być usłyszany przez wielu. Dziś, na podstawie wieloletniej obserwacji, na podstawie podróżniczych doświadczeń, wyciągam wnioski, dogłębnie analizuję i zabieram się do pisania.

Chcę pokazać Ci tę czarną i mroczną stronę. To, co złe, naganne i obrzydliwe. Dziś o tym jak to jest z tą masową turystyką? Co zobimy źle i jak nie być toksycznym turystą?

1. All inclusiv to zło?!

Na pierwszy rzut idzie temat bardzo na czasie. Myślę, że wielu z was, Ty oraz i my, nie raz i nie dwa korzystaliśmy z tego typu wakacyjnych ofert. To nie będzie hejt skierowany ogólnie na tego typu spędzanie urlopu, sprawa tyczy się konkretnie marnowania jedzenia. Bardzo głośno teraz o tym, jak turecki rząd postanowił wziąć się ostro za sprawę wakacji all inclusiv. Fakt marnowania ton jedzenia, każdego sezonu nie może, nie powinien i nie przejdzie niezauważony. Sami, w przeszłości, jak jeszcze korzystaliśmy z tego typu ofert (nasz ostatni raz był na Korftu w 2016 roku, ale oczywiście nigdy nie mówię nigdy, kto wie, może kiedyś przyjdzie ochota na taki odpoczynek i typowe wakajki) byliśmy niejednokrotnie świadkami totalnego świństwa podczas serwowania jedzenia. Zawsze zachodzę w głowę, czy nasze żołądki, pod wpływem tych promieni słonecznych, tego nadmiaru witaminy D, magicznie podwajają swoją objętość? Jak to jest, że typowy, przeciętny człowiek, nagle, potrafi pochłonąć taką ilość jedzenia podczas jednego posiedzenia, którą normalnie pochłania w tydzień. Od razu powiem, że to nie jest możliwe i większość z tego, co Pan X i Pani Y nałożą sobie na talerz, ląduje w śmietniku. Raporty tureckie mówią o 23 mln ton jedzenia, które marnuje się każdego roku i zaznaczam, że to dotyczy wyłącznie jednego kraju!

Ten temat niesamowicie mnie bulwersuje i smuci. Zostałam wychowana w rodzinie, gdzie od zawsze był nam wpajany ogromny szacunek do jedzenia, do zwierząt, które tracą życie, żeby dać nam zdrowie i siłę. Do produktów pochodzących z ziemi, które mój pradziadek, dziadek i tato otaczali troską i opieką, podlewali, pielęgnowali po to, byśmy mieli cudowne, świeże i zdrowe posiłki. Jedzenie było spożywane razem, wszystko przygotowywane od podstaw, a ewentualne resztki wyrzucane dla zwierząt.

Taki szacunek i obrzydzenie do marnowania żywości zostały we mnie do dziś. W moim dorosłym życiu, podróże do krajów afrykańskich, do krajów mniej uprzywilejowanych i ubogich, również umocniły mnie w przekonaniu, że jedzenia się nie marnuje, koniec kropka. Widok młodych anglików, obrzucających się makaronem na stołówce na Krecie pozostał, wciąż nawiedza mnie w koszmarach i wiem, że nie każdy ten mój szacunek do żywności podziela.

Wierzę, że tam po drugiej stronie jest osoba myśląca, pełna wrażliwości i empatii. To, co serwuje się w hotelach, kosztowało mnóstwo pracy ludzkiej, ale nie tylko tego. Woda, energia, zwierzę, które straciło życie, żebyśmy my mogli zjeść pysznego steka, spaghetti, kebsa, czy musakę. Pamiętajmy o tym, szanujmy siebie i zwierzęta, Świat będzie piękniejszy.

A moim, naszym rozwiązaniem dla tureckiego rządu, ale nie tylko tureckiego, będzie koreański sposób na “jedzenie bez ograniczeń”. Będąc w Seulu, niejednokrotnie wybieraliśmy się do restauracji typu “płacisz raz i jesz ile chcesz”. Dzięki naszemu przyjacielowi Mateuszowi, który w Seulu mieszka i zna wszystkie cudowne restauracje, serwujące najlepsze dania, wybraliśmy się do jednej z nich. Płacisz raz, masz 2 godzinki, jesz do syta ile chcesz, ale… Jeśli coś zostanie na Twoim stole, zostanie to sprawdzone, zważone i miły Pan kelner wystawi Ci rachunek za wszystko, co niezjedzone. Myślę, że jest to świetny sposób na to, aby ukrócić ten przykry proceder marnowania żywności nie tylko w Turcji. Nie jesz, płacisz i to dużo, oby jak najwięcej.

Nasza cała przygoda w Korei Południowej, no i wyprawa na granicę Korei Południowej z Koreą Północną, na kanale, zapraszam do oglądania:

2. Nie bierz udziału w nieetycznych rozrywkach z udziałem zwierząt

Na ten temat szerzej, dogłębniej i dokładniej przeczytasz w artykule: JAK PODRÓŻOWAĆ ROZSĄDNIE?
Teraz tak w skrócie. Jeśli jesteś na wakacjach, jeśli zastanawiasz się, czy dana atrakcja, w którą zaangażowane jest zwierze, przeważnie dzikie, ale również jakiekolwiek inne, jest etyczna, najprostszym wyjściem będzie NIE SKORZYSTANIE Z TEJ ATRAKCJI. Oczywiście będą wyjątki, ale wyjątki te zapewne można policzyć na palcach jednej ręki.
Ponownie, ufam, że tam po drugiej stronie są osoby myślące, wrażliwe, empatyczne, a osoby takie wiedzą doskonale i przypomnienia nie potrzebują, że ZWIERZĘTA W SZCZEGÓLNOŚCI DZIKIE ZWIERZĘTA NIE SĄ NA TYM ŚWIECIE PO TO, BY ZAPEWNIAĆ NAM LUDZIOM ROZRYWKĘ, koniec kropka.
Słoń nie jest po to, by go ujeżdżać, tygrys nie jest po to, by przywiązany do łańcuchów pozować do zdjęć, orka nie jest po to, by była zamknięta całe życie w niewielkim baseniku i robić dziwne sztuczki przed publicznością.

Przyznaję, jako dziecko, będąc totalnie nieświadomą niewiastą, byłam raz w cyrku, byłam również w zoo. W zoo byliśmy również już jako osoby dorosłe, raz we Wrocławiu i raz na Teneryfie, ale widząc zwierzęta w niewoli, widząc najsmutniejszą szympansicę, jaką widziałam kiedykolwiek, coś we mnie pękło. Momentem przełomowym było odbycie prawdziwego afrykańskiego safari.

Widok pięknych i wolnych zwierząt, w ich naturalnym środowisku, możliwość obserwowania ich z bezpiecznej dla nich i dla nas odległości jest magicznym doświadczeniem, które polecam przeżyć każdemu choć raz w życiu. Według nas, taka interakcja, widok zwierząt wolnych jest jedyną opcją, w innym przypadku, pozostaje oglądać programy edukacyjne w mediach.
Nie ma innej opcji. Myślę, że dziś, mając dostęp do tak cennej wiedzy, do nowych materiałów w mediach, które pokazują i odkrywają nowe zachowania zwierząt, wszystko to jest niezbitym dowodem na to, że zwierzęta myślą, potrafią okazywać uczucia, troszczą się o swoją rodzinę, potrafią analizować, być współczujące oraz okrutne i należy im się szacunek jak każdej innej istocie na Świecie.

Polecam Ci nasze filmy z prawdziwego afrykańskiego safari w Tanzanii, a jeśli interesuje Cię taka cudowna przygoda, pisz o indywidualną wycenę na maila safarizfrankiem@gmail.com (safari szyte na miarę, w każdym parku Narodowym w Tanzanii). Więcej informacju również na naszym blogu we wpisie: safari z Zanzibaru.

3. Szanuj lokalną kulturę, tradycję oraz ludzi

To jest coś, z czym spotykamy się dość często. Brak szacunku dla ludzi, religii, kultury, obyczajów i tradycji w odwiedzanych przez nas krajach. My, wyjeżdżając do nowego, obcego kraju, kraju, który jest nie tylko odległy geograficznie, ale również kulturowo, zapoznajemy się z zasadami panującymi na miejscu.
W szczególności będzie to dotyczyło krajów, gdzie głównym wyznaniem jest Islam, ale nie tylko.

Jak się ubierać nie urażając innych? Jak się zachowywać w szczególności w miejscach kultu religijnego? Jakich gestów unikać, co może być uznawane za obraźliwe? To wszystko jest niezwykle ważne, bo nie chcemy być postrzegani za intruzów i ignorantów. Są kraje, w których ludzie chętnie pokazują się przed kamerą, sami chcą zrobić sobie z nami foteczki, a są kraje, w których robienie zdjęć ludziom jest uznawane za niezwykle obraźliwe.

Zapytaj, czy możesz zrobić zdjęcie, czy możesz coś nagrać, uszanuj prywatność lokalnych osób. Zwiedzaj i poznawaj mądrze, z szacunkiem, chcemy być gośćmi chcianymi, proszonymi wszędzie, a nie chamskimi intruzami.

Czego nie robić na Zanzibarze? Film już na kanale, coś dla każdego wybierającego się na wyspę:

4. Nie kupuj pamiątek pochodzących z przemytu

Muszle, rafa koralowa, wyroby z kości słoniowej, skóry egzotycznych zwierząt, produkty wytwarzane w sposób nieetyczny z udziałem dzieci lub niewolników, wspieranie nielegalnego handlu np. egzotycznych zwierząt, to wszystko wchodzi w kategorię “pamiątki kupujemy z głową”. Wywożenie części rafy koralowej, zbieranie kamieni z parków narodowych, tego nie robimy.
W Tajlandii, a konkretnie w Bangkoku na targu Chatuchak, który z resztą uwielbiamy, jest jego osobna część. Część targu, która nie jest tak powszechnie dostępna jak te pozostałe. W tej części są klatki wypełnione egzotycznymi gatunkami zwierząt. Zwierzęta przechowywane często w dramatycznych warunkach, ale to świadczy o tym, że jeśli jest podaż, jest i popyt. Smutne niezwykle, ale prawdziwe, dlatego uczulam. Pytaj, rób wywiad, kupuj sprawdzone i dozwolone pamiątki, nie bierz udziału w okrutnym procederze spotykanym na całym Świecie.

5. Nie niszcz i nie zaśmiecaj

Temat rzeka, ale chyba tytuł mówi sam za siebie. Kraje egzotyczne toną w śmieciach, to fakt. Praktycznie każdą wyspę Azji południowo wschodniej, Indonezji, ale nie tylko, można pokazać z tej pięknej i egzotycznej strony, a inne ujęcie może ukazywać tonę śmieci. Śmieci nawet nie zawsze produkowanych na miejscu. Często śmieci, którymi wypełnione są plaże, są śmieciami, które imigrowały z odległych zakątków Świata, także gdziekolwiek jesteś, nie niszcz, nie zaśmiecaj, a po sobie zostawiaj wyłącznie dobre wrażenie.

6. Targuj się, ale bez przesady

Często odwiedzając kraje, w których kultura targowania się jest silna, należy się targować oczywiście, ale jednocześnie, pamiętaj o umiarze. Są pewne zasady, nie można przeginać, a jeśli już uruchomisz machinę sprzedażową, pamiętaj, że należy dobić targu i coś kupić, a nie odejść i zmarnować czas sprzedawcy, dla którego taki zakup i pieniądze, które zarobi, są posiłkiem dla rodziny lub dziennym wydatkiem na czynsz.

Jak spakować bagaż podręczny? Wpis już na blogu.

7. Masowa turystyka a wspieranie lokalnej społeczności

Temat będzie dość trudny i złożony, bo np. będzie dotyczył sytuacji np. w Hiszpanii czy Portugalii, gdzie mieszkańcy i właściciele nieruchomości w turystycznych częściach miast są spychani na obrzeża, inflacja, ceny nieruchomości, przekształcanie wszystkich lokalni pod wynajem na Booking oraz Arbnb. Bankrucja lokalnych biznesów na korzyść wielkich korporacji i sieciówek. My podróżując po Świecie, zawsze staramy się wybierać lokalne restauracje i malutkie butiki. Ponad wszystko wybierzemy niewielki przybytek, w którym jakaś pani pichci domowe potrawy, pyszne, świeże, aniżeli Maca czy Burger Kinga. Kupuj lokalnie, wspieraj niewielkie społeczności, będzie nie tylko taniej, ale i lepiej.

8. Nie nadużywaj zasobów takich jak prąd czy woda

Zapewne każdy z nas jest winny zostawianiu klimatyzacji, żeby tak sobie hulała i chłodziła pokój podczas naszej nieobecności. Długie prysznice w krajach gdzie woda jest ogromnym przywilejem, klima działająca 24/7! Bądźmy świadomi, korzystajmy z tych dobrodziejstw, do których nie każdy ma dostęp, z głową. 2,1 mld ludzi (ok. 1 na 4 osoby) nie ma bezpiecznej, bieżącej wody w domu, 695 mln ludzi nie ma nawet podstawowego dostępu do wody pitnej (muszą chodzić >30 min po wodę lub korzystają z niezabezpieczonych/ powierzchniowych źródeł).

9. Nie zostawiaj dobrego zachowania w domu

To, że jesteśmy na wakacjach, nie oznacza, że wszystkie zasady dobrego wychowania zostawiamy za sobą w domu. W hotelu, który odwiedzamy, w apartamentach, domkach letniskowych, na polach kempingowych poza nami są również inne osoby, osoby, których spokój oraz przestrzeń należy uszanować. Nie dla każdego wyjazd oznacza picie, imprezowanie i słuchanie muzy tak, żeby słyszeli wszyscy. Dla sporej części osób urlop i wakacje to szukanie ciszy, relaksu, obcowanie z naturą, czytanie książki. Jeśli chcesz zaszaleć, a nie ma w tym nic złego, wyjdź do miejsc, które tego typu rozrywkę oferują, a niekoniecznie uprzykrzaj życie innym w swoim pokoju hotelowym.

10. Nie baw się w białego zbawcę, pomagaj mądrze

Zawsze ten temat pojawia się w mojej głowie, ilekroć wracamy z Afryki. Ah, od czego tu zacząć. Wiele osób podróżujących po krajach ubogich, a w szczególności po krajach afrykańskich, zmaga się z tym, że lokalni postrzegają ich jak chodzący biały portfel. Niestety, ale tak jest w wielu przypadkach i niestety, ale prawdą jest, że to wyłącznie nasza wina. Za każdym razem widząc dziecko bawiące się gdzieś na gruzach, w brudnych ciuszkach, osobę w naszym odczuciu biedną, nieszczęśliwą, mniej uprzywilejowaną co robisz?

Wyciągasz portfel i dajesz pieniążki, cukierki, prezenciki. I choćby najszczersze chęci i to tak z dobrego serca, to lata tegoż nawyku, dekady całe uczenia ludzi biedniejszych, że jak przyjedzie biały człowiek, to biały człowiek da, spowodowały to, co ma miejsce teraz np. na Zanzibarze (mówię na przykładzie Zanzibaru, bo tego doświadczyliśmy sami na własnych skórach). Jest wiele sposobów na mądrą i dobrą pomoc, a nasze cukierki, czekoladki i pieniążki rozdawane na prawo i lewo nie są dobrą opcją. To, że ludzie nie żyją w takich warunkach jak Ty, to, że dzieci nie leżą w domach przed komputerami, z telefonami przyspawanymi do rąk nie oznacza, że są to dzieci nieszczęśliwe, głodne i zabiedzone.

Na Zanzibarze nikt nie chodzi głodny, oczywiście są potrzeby, ale cukierek i pieniądze dane dziecku spowoduje wyłącznie to, że dziecko pozbawione zostanie jakichkolwiek ambicji i wizji, że można robić coś więcej. Takie dziecko często zostaje na tej ulicy i prosi o pieniądze większość swojego życia, nic z tym życiem nie robiąc, bo taka opcja została mu przedstawiona za młodu. Pomagajmy z głową, jest mnóstwo organizacji, jeśli chcesz wesprzeć lokalne społeczności, idź do kościoła, do szkoły, można i trzeba pomagać, ale z głową.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *